Spotkałam się z opinią, że stosunek, w jakim na nasze życie wpływa duch i umysł kontra materia (odżywianie) jest jak 90:10. 90% leży w naszym umyśle? Coraz częściej się nad tym zastanawiam. Mam wielu pacjentów w wieku tuż przed 100, którzy nigdy nie przykładali wagi do sposobu odżywiania, jak sami mówią, jedli co było pod ręką (aczkolwiek, wszyscy są szczupli i pozytywnie nastawieni do życia). Np. aktorka, która niedawno świętowała setne urodziny – Danuta Szaflarska. Jej życiorys potwierdza tezę, że jednym z czynników długowieczności jest pasja. Znam też kilka osób dbających bardzo o swoją stronę fizyczną, dietę, ruch, nawet pewną psychiczną higienę, które nie są ani specjalnie zdrowe, ani szczęśliwe. Może właśnie pasji, miłości do świata, samoświadomości im brakuje? Co jest ważniejsze? Świat materialny i dbanie o swoje ciało fizyczne, czy rozwój duchowy i budowanie pozytywnego odbioru świata, pozytywnych emocji i poznawanie rzeczywistości pozazmysłowej oraz swojego udziału w Bycie? W zasadzie powinnam napisać, poznawanie samego siebie, znalezienie odpowiedzi na pytanie „Kim jestem?”. Wierzę, że jeśli znajdziemy tę odpowiedź, reszta nie będzie miała większego znaczenia.
Zapewne to prawda, że najzdrowszy pokarm zjedzony w towarzystwie negatywnych emocji, psychicznego brudu, lub z obrzydzeniem nie wpłynie prozdrowotnie na nasze ciało fizyczne. Natomiast spożycie bezwartościowego posiłku z radością, w otoczeniu przesiąkniętym pozytywnymi emocjami bądź też z wiarą w jego dobroczynne działanie, zapewni nam korzystny wpływ na organizm. Istotna jest też energetyka przyrządzania posiłku, emocje zaangażowanych w to osób. Ryzykowne zatem wydaje się być „jedzenie na mieście”, bo skąd możemy wiedzieć, co czuł kucharz w momencie przyrządzania naszego przyszłego posiłku? Może był sfrustrowany, albo zgorzkniały, może wściekły na kogoś i takie emocje właśnie przelał w swoje dzieło?
Spotkałam niedawno znajomą (pozdrawiam, Pani Kasiu), i w czasie rozmowy, zeszłyśmy właśnie na takie rozmyślania. Od dawna już rozważałam w duchu tę kwestię, ale to spotkanie natchnęło mnie, żeby napisać o tym na blogu. Skoro nie tylko ja nad tym się zastanawiam, to chyba coś w tym jest?:)
Ja obstawiam stosunek 50:50 (jak w tytule), dlatego nadal proponuję Wam zdrowe menu. Działanie na polu fizycznym na pewno przekłada się na nasze ciało energetyczne. Dlatego zacznijmy od tego. Potem, za jakiś czas, pewnie przejdziemy na kolejny etap;)
Dzisiaj kotlety z soczewicy. Są tak smaczne, że do ich oprawy wystarczy nieco świeżej papryki i natki pietruszki.
Składniki:
- 200g soczewicy (przed ugotowaniem)
- 1 duża marchewka
- 1/2 małego selera
- 1 średnia pietruszka
- 1 mała cebula, ząbek czosnku
- 1 jajko
- masło klarowane
- 2 łyżki mąki orkiszowej razowej, 1 łyżka mąki ziemniaczanej
- otręby orkiszowe w takiej ilości, by masa zrobiła się wystarczająco gęsta
- pieprz, sól do smaku;
Soczewicę i warzywa ugotować do miękkości, zmiksować po ostudzeniu. Cebulę i czosnek posiekać i udusić na maśle klarowanym. Zmieszać wszystkie składniki. Formować kotleciki, obtaczać w otrębach i smażyć na maśle klarowanych na złoty kolor.
J.
Warning: Missing argument 1 for cwppos_show_review(), called in /home/allisone/domains/allisone.pl/public_html/wp-content/themes/flat/content-single.php on line 29 and defined in /home/allisone/domains/allisone.pl/public_html/wp-content/plugins/wp-product-review/includes/legacy.php on line 18


